Mdr 3,1-6.9; 2 Kor 4,14--5,1; J 14,1-6

 

„Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.” J 14,1-6

 

Człowiek już od dziecka gromadzi różnorodne rzeczy, zdobywa wiedzę oraz różnorodne umiejętności, zdobywa także nowych przyjaciół, pozycję społeczną, władzę. Najprawdopodobniej wielu ludzi nie zastanawia się nawet, w jakim celu to czyni. Jednak zastanowimy się nad tym, zauważymy, że właśnie w taki sposób człowiek usiłuje uczynić swoje życie bardziej stabilnym, bardziej bezpiecznym i bardziej wygodnym. Są ludzie, którzy w tym wysiłku odnoszą wieli sukces. Dzięki niemu posiadają znacznie więcej niż potrzebują. Są także tacy, którzy doświadczają wielkiej porażki i nie posiadają nawet podstawowych rzeczy potrzebnych do w miarę stabilnego życia.

Jednak niezależnie od tego, czy w ciągu życia człowiek zdobędzie dużo, czy też mało, w momencie śmierci straci wszystko, co posiada. Straci nawet własne życie, o które tak bardzo się troszczył, którego starał się bronić wszelkimi siłami. W tym sensie można powiedzieć, że wobec śmierci wszyscy ludzie są równi. Zarówno biedni jak i bogaci, posiadający władzę oraz nieposiadający żadnej władzy, znani i podziwiani przez wielu, jak również całkowicie zapomniani, wszyscy bez wyjątku w momencie śmierci są bezsilni oraz samotni. Śmierć skazuje wszystkie ludzkie wysiłki na całkowitą porażkę. Najprawdopodobniej właśnie z powodu tej bezsilności wobec śmierci, ludzie tak bardzo lękają się jej.

 

Lęk przed śmiercią jest dużym cierpieniem. Niekiedy może być tak wielki, że odbierze człowiekowi wszelkie siły potrzebne do działania. Dlatego też, aby uniknąć tego cierpienia, albo przynajmniej, aby je nieco złagodzić, wielu ludzi stara się nie myśleć o śmierci, całkowicie ignoruje fakt, że kiedyś będzie musiał umrzeć i stara się żyć tak, jakby śmierci w ogóle nie było

Jednak, czy człowiek, który ignoruje najpewniejszy element życia człowieka jest w stanie żyć prawdziwie po ludzku? Czy jest w stanie osiągnąć prawdziwie ludzkie szczęście?

Myślę, że można z całą pewnością powiedzieć, że człowiek, który ignoruje najpewniejszy element życia człowieka, jakim jest śmierć, nie jest w stanie poznać ani sensu pracy, ani sensu gromadzenia różnych rzeczy, ani sensu relacji z innymi ludźmi, czyli jednym słowem, nie jest w stanie poznać prawdziwego sensu życia człowieka. W konsekwencji człowiek, który ignoruje śmierć nie jest w stanie żyć prawdziwie po ludzku, nie jest w stanie osiągnąć w pełni ludzkiego szczęścia.

Człowiekiem, który żył najbardziej zgodnie z naturą człowieka, czyli zgodnie z zamiarem naszego Stwórcy, był bez wątpienia Jezus Chrystus. Ewangelie ukazują, że naturalnie Jezus lękał się cierpienia oraz śmierci. Jednak ten lęk nie kontrolował Jezusa, nie był w stanie wpłynąć na Jego zachowanie, na Jego decyzje.

 Lęk przed cierpieniem oraz śmiercią nie był w stanie kontrolować Jezusem ponieważ Miłość Boga była Jego najcenniejszym skarbem. Jezu wierzył, że Miłość Boga jest mocniejsza od cierpienia, jest mocniejsza od wszelkiego zła, jest mocniejsza nawet od śmierci. Ponieważ Jezus kochał Boga Ojca i wierzył w moc Jego miłości, mógł żyć zgodnie z Jego pragnieniem, a jednocześnie zgodnie z najgłębszym pragnieniem człowieka, czyli po prostu mógł żyć w miłości.

Jezus był wierny Bogu, nie tylko wtedy, kiedy doświadczał sukcesów i akceptacji ludu, ale także wtedy, kiedy doświadczał prześladowań, także wtedy, kiedy cierpiał. Ostatecznie Jezus został zabity właśnie dlatego, że do końca był wierny miłości do Boga oraz miłości do ludzi. Można powiedzieć, że tą wierność przepłacił swoim życiem.

Na szczęście śmierć Jezusa nie była końcem Jego życia. Bóg Ojciec, który także jest wierny swojej miłości wskrzesił Jezusa i obdarzył Go życiem wieczny. Zmartwychwstanie Jezusa ukazuje, że zgodnie z Jego przekonaniem, Boża Miłość jest rzeczywiście mocniejsza od cierpienia, jest mocniejsza od wszelkiego zła, jest mocniejsza nawet od śmierci.

Jezus nie tylko zmartwychwstał, ale także obiecał, że każdy, kto w Niego uwierzy, także zmartwychwstanie, i podobnie jak Jezus będzie żył na wieki w miłości Boga. Ta obietnica Jezusa jest dla nas źródłem nadziei mocniejszej od wszelkiego cierpienia, a nawet mocniejszej od śmierci. Nadzieja ta ma moc wyzwolenia nas z lęku przed śmiercią. Dlatego każdy, kto ją przyjmie zostaje wyzwolony z pod panowania śmierci.

Pomimo, że podobnie jak wszyscy inni ludzie w momencie śmierci stracimy wszystkie dobra materialne, które nagromadzimy w ciągu całego życia, możemy być pewni, że nawet śmierć nie będzie w stanie oderwać nas ani od miłości Chrystusa, ani od miłości innych ludzi. Pomimo tego, że śmierć zniszczy nasze ciała, nie będzie w stanie zniszczyć miłości, która jest w naszych sercach. Dzięki Jezusowi, śmierć nie jest końcem, ale bramą do wiecznego życia, jest bramą do pełni miłości.

Dzięki tej nadziei podobnie jak Jezus możemy już teraz, w każdej bez wyjątku sytuacji żyć pełnią życia ludzkiego, czyli możemy żyć zgodnie z naszym najgłębszym ludzkim pragnieniem, możemy żyć w miłości. Możemy żyć w miłości wtedy, kiedy będziemy posiadać wiele dóbr materialnych, ale także wtedy, kiedy nie będziemy ich posiadać w stopniu wystarczający. Możemy żyć w miłości wtedy, kiedy będziemy posiadać wielką władzę, jak również wtedy, kiedy będziemy bezbronni wobec możnych tego świata. Możemy żyć w miłości wtedy, kiedy wszystko będzie układało się zgodnie z naszymi pragnieniami, ale także wtedy, kiedy napotkamy różnorodne przeszkody, kiedy będziemy cierpieć.

Módlmy się o to, aby jak najwięcej ludzi uwierzyło w daną nam przez Jezusa Chrystusa obietnicę zmartwychwstania, aby zostali wyzwoleni od lęku przed śmiercią i cierpieniem tak, aby mogli żyć w miłości już tu na ziemi, i wspólnie z nami zmierzać ku życiu wiecznemu, czyli ku pełni miłości i jedności w Bogu.

HOMILIE

Odsłon artykułów:
22380