Wj 22.20-26; 1 Tes 1,5c-10; Mt 22,34-40

 

Kilka lat temu w Londynie pewna organizacja ateistyczna przeprowadziła kampanię reklamową. Podczas tej kampanii w rożnych miejscach pojawiły się plakaty z napisem: „Najprawdopodobniej Bóg nie istnieje. Dlatego możesz cieszyć się życiem.”

Myślę, że słowa te ukazują, w jaki sposób ateiści ci wyobrażają sobie Boga. Według nich Bóg jest Kimś, kto przeszkadza w cieszeniu się życie. Uważają, że gdyby tylko nie było Boga, życie byłoby radośniejsze. W tym sensie uważają Boga, za najgroźniejszego wroga człowieka.

Jeżeli ktoś jednak poprawnie zrozumie samo-objawienie Boga, które przekazuje nam Pismo św., łatwo stwierdzi, że Bóg jest Kimś całkowicie innym, niż to sobie wyobrażają ci ateiści. W tym sensie Bóg, o którym oni mówią rzeczywiście nie istnieje.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus poucza nas, że przykazanie miłości Boga, oraz przykazanie miłości bliźniego, jest zasadniczym elementem objawienia Bożego. Bóg sam kocha wszystkich ludzi, broni nas od wrogów, którzy mogą nas zniszczyć. Ukazując nam miłość, wzywa nas do życia w miłości, ponieważ życie w miłości jest jedyną drogą, która może nas doprowadzić do prawdziwego i pełnego szczęścia. Jednym słowem Bóg nie jest wrogiem człowieka, ale jego największym sprzymierzeńcem.

Jezus, który swoim życiem najpełniej objawił nam miłość Boga, nie szczędził ani czasu, ani sił, ani nawet swojego życia, aby pomagać słabym i cierpiącym ludziom. Jezus leczył chorych, karmił głodnych. Jednak Jego największą troską było wyzwolenie nas z niewoli grzechu, ponieważ grzech, niszczy relacje międzyludzkie, niszczy relację człowieka z Bogiem, i ostatecznie niszczy nie tylko ciało, ale także duszę człowieka. W ten sposób grzech doprowadza człowieka do wiecznej samotność, do wiecznego nieszczęścia. Jednym słowem Jezus starał się wyzwolić nas z niewoli grzechu, ponieważ to właśnie grzech jest największym i najgroźniejszym wrogiem człowieka.

Niestety nie wszyscy wierzyli takim intencjom Jezusa. Nie wszyscy cieszyli się z Jego działalności. Wielu ludzi było przekonanych, że to, co Jezus uważał za grzech, było największą radością ich życia. Byli przekonani, że Jezus usiłuje zabrać im tę radość. Dlatego też uważali Go za swojego wroga. Ostatecznie zabili Go, aby obronić własny sposób życia.

 

Tak postawa ludzi ukazuje, jak bardzo byli oni zaślepieni grzechem, jak bardzo byli przez ten grzech zniewoleni. Patrząc się na ich stosunek do Jezusa możemy zauważy, że byli zniewoleni i zaślepieni przez grzech do tego stopnia, że nie byli w stanie prawidłowo zrozumieć swojego doświadczenia. Broniąc swój stary, grzeszny sposób życia, zabili Tego, który przyszedł ich zbawić. Zabili Tego, który jest Źródłem życia, który jest Źródłem wiecznego szczęścia.

Obserwują zachowanie tych ludzi możemy dojść do wniosku, że działanie grzechu jest podobne do działania narkotyku. Podobnie jak narkotyk grzech pociąga człowieka ku sobie poprzez obietnicę doświadczenia radości, obietnicę łatwego zdobycia szczęścia. Obiecuje spełnienie wszystkich pragnień człowieka, obiecuje swoje usługi. Jednak w rzeczywistości zniewala człowieka i staje się jego Panem.

Człowiek, który stał się uzależniony od narkotyków zaczyna działać przeciwko tym wszystkim, których kocha, przeciwko tym wszystkim, którzy Go rzeczywiście kochają i pragną jego dobra. Taki człowiek sieje wokół siebie zniszczenie. Staje się przyczyną wielu cierpień. Człowiek ten działa przede wszystkim przeciwko samemu sobie i jeśli nie zostanie wyzwolony z tego stanu, ostatecznie zniszczy samego siebie.

Jeżeli uzależniony od narkotyków człowiek, stara się odzyskać swoją wolność i uniknąć ostatecznego zniszczenia, przestaje zażywać narkotyki, to na początku odczuwa olbrzymi głód, odczuwa olbrzymie cierpienie. Człowiek ten odniesie sukces tylko wtedy, kiedy przyjmie to cierpienie, czyli jeżeli pomimo tego cierpienia, będzie wierny swojej decyzji życia bez narkotyków.

Podobnie jest z wyzwoleniem z niewoli grzechu. Jest to proces, któremu towarzyszy cierpienie. Człowiek nie jest w stanie przejść go o własnych siłach. Potrzebuje pomocy kochających go ludzi. Potrzebuje świadectwa ludzi, którzy wyzwolili się z tej niewoli, aby zdobył przekonanie, że jest to możliwe, a życie w wolności jest wspanialsze niż życie w zniewoleniu.

Pomimo, że zniewolony człowiek potrzebuje pomocy, bardzo często, szczególnie wtedy, kiedy jeszcze nie uznał swojego rzeczywistego problemu, błędnie ocenia słowa oraz czyny tych ludzi, którzy starają się mu pomóc. Zamiast uznać ich za swoich przyjaciół, traktuje ich jak największych wrogów.

Niestety wielu ludzi, szczególnie tych, których pomoc została odrzucona, czy też w jakiś inny sposób zostali zranieni przez uzależnionych ludzi, traci nadzieję w możliwość wyzwolenia tych ludzi i ostatecznie rezygnuje z prób pomocy tym ludziom. W pewnym sensie rezygnują z tych ludzi.

Na szczęście Bóg nigdy tak nie czyni. Nie przestaje działać w celu wyzwolenia człowieka z tego stanu, nawet jeśli człowieka ignoruje pomoc Boga, nawet jeśli uważa Boga za wroga, nawet jeśli usiłuje zabić, tego którego Bóg posłał, aby mu pomóc.

Właśnie ta wierność Boga, ta Jego niezniszczalna miłość jest tą siłą, która może wyzwolić człowieka z niewoli grzechu. Tą miłość objawia Jezus na krzyżu, gdy modli się o przebaczenie dla tych, którzy przybili Go do tego krzyża.

Pomimo, że Jezus stał się ofiarą grzechu, Bóg wskrzesił Jezusa i ukazał, że Jego miłość jest mocniejsza nie tylko od grzechu człowieka, ale także od śmierci, którą ten grzech powoduje.

Także dzisiaj Bóg działa dla dobra człowieka, także dzisiaj Bóg oferuje swą pomoc oraz miłość. Dlatego też prawdziwie dobrą i radosną nowiną, nie jest przekonanie, że Bóg nie istnieje, ale właśnie to, że Bóg istnieje, że jest On Bogiem pełnym miłosierdzia. Tylko ta nowina daje nadzieję na szczęśliwe życie w miłości, tylko ta nowina jest warta głoszenia.

Módlmy się o to, aby ludzie, którzy poznali i przyjęli miłość Jezusa, ukazywali tą miłość swoim życiem tak, aby ci wszyscy, którzy są ciągle zniewoleni przez grzech, mogli poznali miłość Jezusa i zastać przez tą miłość wyzwoleni.

HOMILIE

Odsłon artykułów:
22379