Prz 31,10–13.19–20.30–31; 1Tes 5,1–6; Mt 25,14-30

 

Pewien Kardynał, który brał udział w Drugim Soborze Watykańskim, codziennie dojeżdżał na obrady autobusem. Pewnego dnia, kiedy czekał na autobus, zobaczył człowieka, który zamiatał ulicę. Zapytał go o to, jaką posiada on filozofię życia. Ten odpowiedział mu w następujący sposób. „Jeżeli z całego serca będę zamiatał tę ulicę, będąc przekonany, że czynię to zgodnie z wolą Boga i dla Jego chwały, to w Jego oczach moja praca będzie miała większą wartość niż udział biskupa w Soborze, jeżeli robi to z musu.”

 

Myślę, że to stwierdzenie starego człowieka jest bardzo dobrym komentarzem do dzisiejszej Ewangelii.

 

Wydaje się, że tak w przeszłości, jak i obecnie wielu ludzi posiada głębokie przekonanie, że ten człowiek jest szczęśliwszy, który posiada więcej, który jest zdrowszy, który zajmuje zaszczytniejsze miejsce. Nawet, gdyby nie byli całkowicie świadomi posiadania takiego przekonania, i z tego powodu nie wyrażali go słowami, to można dojść do takiego wniosku obserwując ich życie. Wydaje się, że motywacją działania bardzo wielu ludzi jest rywalizacja z drugim człowiekiem. Starają się posiąść więcej niż mają inni, być bardziej cenionymi niż inni, odnosić większe sukcesy niż inni ludzie.

 

Występujący w dzisiejszej przypowieści trzeci sługa, najprawdopodobniej był człowiekiem, którego motywacją działania była rywalizacja, pragnienie bycia lepszym od innych ludzi. Otrzymał on od swojego pana do dyspozycji jeden talent. Z pewnością było to mniej, niż otrzymali inni słudzy, ale wcale nie była to mała suma pieniędzy. Odpowiadała ona dwudziestoletnie pensji. Jednak sługa ten wiedział, że nawet przy największym wysiłku nie ma szans na to, aby zdobyć tyle pieniędzy ile dostał pierwszy sługa. Może były szanse, aby zdobyć więcej niż miał drugi sługa, ale to kosztowałoby go bardzo dużo pracy. Był przekonany, że przegra z nimi. Nie widział sensu podjęcia jakiegokolwiek działania.

 

Innym problemem, który demobilizował tego człowieka był brak znajomości swojego pana. Najprawdopodobniej trzeci sługa był przekonany, że nawet gdyby podwoił otrzymaną kwotę to i tak nie ma szans zadowolić swojego pana tak bardzo jak pozostali. Jednak w rzeczywistości sługa, który zdobył dwa talenty uradował pana tak samo, jak ten, który zdobył pięć nowych talentów. Z pewnością, gdyby trzeci sługa zrobił to, na co było go stać, gdyby zdobył choćby tylko jeden nowy talent, uradowałby pana tak samo, jak dwaj pozostali słudzy. Jednak człowiek ten nie znał pana. Wyobrażał sobie, że myśli on tak samo, jak on sam. Dlatego właśnie lękał się go. Lęk ten tak go sparaliżował, że nie był w stanie nic uczynić, nie był w stanie zrealizować woli pana.

 

Dwaj pierwsi słudzy byli całkiem inni. Nie oglądali się na innych i z nikim się nie porównywali. Nie popadali ani w pychę, ani w jakieś kompleksy z powodu ilości posiadanych talentów. Po prostu z całych sił realizowali misję, którą otrzymali od pana. Pragnienie uradowania pana poprzez wierne wypełnienie powierzonego sobie zadania było dla nich najważniejsze, było ich motywacją i siłą w działaniu.

 

Taka motywacja sług była także najważniejsza dla pana. Najważniejszą rzeczą dla pana nie było to, czy ktoś zdobył pięć talentów, czy tylko jeden talent, ale to, że był wierny, że wiernie zrealizował powierzoną sobie misję. Oczywiście poprzez tą przypowieść Jezus ujawnia nam pragnienie Boga wobec wszystkich ludzi. Bóg nie pragnie naszego sukcesu, ale naszej wierności, pragnie naszej miłości i naszego oddania.

 

Niejednokrotnie wierność jest znacznie trudniejsza od sukcesu. Najczęściej odniesiony sukces staje się źródłem satysfakcji oraz poczucia własnej wartości. Natomiast wierność może łączyć się z cierpieniem, gdyż wymaga trwaniu u boku naszego Pana, także wtedy, gdy to trawnie nie daje nam ani satysfakcji, ani radości, ani pokoju. Aby być wiernym potrzebna jest przede wszystkim bezinteresowna miłość do Pana. Jednak nawet ta miłość nie jest wynikiem naszego wysiłku. Nasza miłość, podobnie jak talenty, które otrzymali słudzy, jest darmowym darem Boga. Jest największym darem, który Pan chce obdarować każdego człowieka. Jeżeli daje inne dary, to tylko po to, aby przygotować serce człowieka na przyjęcie tego daru miłości.

 

Módlmy się o to, abyśmy otworzyli nasze serca i przyjęli dary, którymi pragnie obdarować nas nasz Pan. Módlmy się także o to, abyśmy przez wierne zarządzanie otrzymanymi darami, nieustannie zbliżali się do Pana, abyśmy weszli do Jego radości i przybywali z Nim na wieki.

HOMILIE

Odsłon artykułów:
24385