Ez 34, 12-11.15-17; 1Kor 15,20-26.28; Mt 25, 31-46

 

Dzisiaj, wraz z Kościołem rozsianym po całej ziemi, obchodzimy Święto Chrystusa Króla. Przez uczestnictwo w tym Święcie wyznajemy publicznie, że Jezus Chrystus jest naszym Królem i naszym Panem.

Każdy król posiada wiele praw. Wśród nich jednym z ważniejszych jest prawo do sądzenia. Jezus, który jest Królem wszystkich ludzi, posiada prawo sądzenia w stosunku do każdego człowieka. Jednakże w odróżnieniu od innych władców Jezus pozostawia to prawo na sam koniec. Jak długo jest to tylko możliwe nie chce nikogo sądzić. Stwierdza to wyraźnie słowami, które zostały zapisane w Ewangelii św. Jana. „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępić, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.” (J3,17)

Na podstawie tych słów możemy być pewni, że zanim na Sądzie Ostateczny Jezus zostanie Królem Sądzącym, pozostanie Królem Zbawiającym, Królem Przebaczającym, Królem Miłosierdzia. Zgodnie ze słowami proroka Ezekiela, podobnie jak dobry pasterz, który trosce o swoje owce poświęca wszystkie swoje siły, Jezus nieustannie działa, aby ochronić nas przed wszelkimi niebezpieczeństwami i doprowadzić nas do pełni szczęścia. Podobnie jak pasterz, który prowadzi swoje owce ku wspaniałym pastwiskom, Jezus wskazuje nam drogę, którą powinniśmy kroczyć, aby osiągnąć życie wieczne. Jezus obdarowuje nas także siłą potrzebną do kroczenia tą drogą. Nawet wtedy, kiedy Go nie posłuchamy i pójdziemy inną drogą, Jezus nie rezygnuje z nas, ale poszukuje i stara się sprowadzić z powrotem na właściwą drogę. Możemy być pewni, że niezależnie od tego, jak daleko odejdziemy od Niego, jeśli tylko zdecydujemy się powrócić, On z radością nas przyjmie.

Jezus czyni to wszystko dlatego, że zna nasz największy potencjał. Potencjał ten wypływa z otrzymanej od Stwórcy zdolności do kochania. Jezus jest także przekonany, że niezależnie od tego, jakie obecnie prowadzimy życie, ciągle możemy zrealizować ten potencjał, ciągle możemy osiągnąć cel, dla którego zostaliśmy stworzeni. Tym naszym największym potencjałem, a jednocześnie celem naszego życia jest zjednoczenie się z Bogiem. Ponieważ Bóg jest Miłością, możemy się z Nim złączyć jedynie poprzez miłość. Natomiast pełnię zjednoczenia z Bogiem możemy osiągnąć tylko poprzez udoskonalenie tej miłosnej więzi.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus poucza nas, że na Sądzie Ostatecznym nie będziemy sądzeniu z tego ile zachowaliśmy przykazań, czy też z tego ile zrealizowaliśmy obowiązków. Nie będziemy sądzeni nawet z tego, ile razy uczestniczyliśmy we Mszy św, czy też z tego ile czasu poświęcaliśmy na modlitwę. Będziemy sądzeni z tego, jakie owoce wydało to, co robiliśmy, jakim człowiekiem staliśmy się przez to wszystko, co robiliśmy. A dokładniej będziemy sądzeni z tego, ile w tym wszystkim, co robiliśmy było miłości. Będziemy sądzeni z tego, jak bardzo kochaliśmy Boga oraz ludzi, których spotkaliśmy w swoim życiu. Ostatecznie to miłość, która jest w nas, albo jej brak zadecyduje o naszej wieczności.

W dzisiejszej Ewangelii słowo „miłość” nie występuje ani jeden raz. Za to cała lista uczynków miłości jest powtórzona aż cztery razy. Najprawdopodobniej Jezus uczynił tak, ponieważ wbrew przekonaniu wielu ludzi, miłość nie jest jedynie sprawą uczuć oraz słów, ale jest przede wszystkim sprawą czynów. Właśnie o takiej miłości, miłości, która wyraża się w dobru czynionym dla drugiego człowieka, nauczał Jezus przez całe swoje życie.

Jezus nauczał drogi miłości, jako drogi wiodącej do wiecznego życia, czyli drogi wiodącej do wiecznego szczęścia. Nie oznacza to jednak, że poprzez uczynki miłosierdzia zarabiamy na wieczną nagrodę. Wieczne szczęście jest bezcennym darem, na który nie możemy zarobić w żaden sposób. Wszystko, co możemy zrobić, to przyjąć ten dar. Ponieważ życie wieczne nie jest niczym innym jak życiem w miłości, przyjmowanie daru zbawienia, jest w rzeczywistości przyjmowaniem Miłości Boga. Tak więc poprzez życie miłością, poprzez czynienie dobra dla innych ludzi, nie zarabiamy na zbawienie, ale ukazujemy, że już przyjęliśmy ten dar od Boga. Naszymi uczynkami miłości ukazujemy, że już uczestniczymy w życiu wiecznym.

Prawdziwa Miłość nigdy nie jest środkiem do jakiegoś innego celu, ale sama w sobie jest celem. Zwykle nie jesteśmy w stanie od razu przyjąć doskonałej miłości, choćbyśmy nawet tego bardzo pragnęli, ponieważ nie jesteśmy całkowicie wolni. Nasze dobre uczynki ukazują, w jakim stopniu przyjęliśmy Miłość Boga, ale także powodują jej wzrost. Dlatego taż ważne jest, abyśmy byli wierni tej miłości, którą już zdołaliśmy przyjąć, czyli abyśmy realizowali miłość, która jest w nas nawet, jeśli jest ona bardzo mała. Ważne jest także, abyśmy coraz lepiej poznawali miłość Boga, którą objawia nam Jezus. Im lepiej poznamy miłość Boga, tym bardziej będziemy jej pragnęli. Ale także coraz mocniej będziemy ufali Jezusowi. To nasze pragnienie życia w miłości, jak również zaufanie do Jezusa będzie naszą siłą potrzebną do kroczenia za Jezusem. Jednocześnie będzie siłą, która umożliwi nam powrót do Jezusa, gdybyśmy zeszli z drogi miłości. Ponadto, im bardziej będziemy pragnąć żyć w miłości, im bardziej będziemy ufać Jezusowi, tym szerzej otworzymy nasze serca, tym obficiej przyjmiemy dar miłości, dar życia wiecznego.

Módlmy się o to, aby coraz więcej ludzi poprzez poznanie Jezusa oraz ludzi, którzy żyją miłością, poznało Miłość Boga. Módlmy się także o to, aby ci ludzie otworzyli swoje serca, przyjęli dar Bożej Miłości, a poprzez wierność temu darowi i praktyczne życie tą miłością, wzrastali w miłości i dzielili się nią z innymi ludźmi.

HOMILIE

Odsłon artykułów:
24386