Wj 34,4b-6,8-9; 2 Kor 13,11-13; J 3,16-18

 Słowa dzisiejszej Ewangelii Jezus skierował do Nikodema, który był Faryzeuszem oraz członkiem Sanhedrynu. Nikodem znał naukę Jezusa i słyszał o Jego czynach. Chciał spotkać Jezusa. Jednak gdyby przyszedł za dnia, kiedy wokół Jezusa był wielu ludzi, inni faryzeusze, którzy nienawidzili Jezusa, mogliby pomyśleć, że podobnie jak wielu niewykształconych ludzi także Nikodem uwierzył, że Jezus jest Mesjaszem, albo, że stał się uczniem Jezusa. Najprawdopodobniej Nikodem lękał się utraty dobrej opinii oraz szacunku, jakim obdarzali go inni Faryzeusze. Najprawdopodobniej właśnie dlatego przychodzi do Jezusa pod osłoną nocy. 

 Jezus znał pragnienia oraz lęki Nikodema, dlatego też bezpośrednio poucza go o rzeczy najważniejszej, o ogromie Bożej Miłości.

 

 Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. A zbawienie, to miłosne obcowanie człowieka z Bogiem. Właśnie dlatego już od samego początku Bóg objawiał człowiekowi swoją miłość oraz swoje pragnienie i zapraszał ludzi do przyjęcia miłości Boga oraz do ofiarowania Mu swojej miłości. W tym celu posyłał wielu proroków, a teraz posyła swego ukochanego Syna. Niestety, ludzie zamiast przyjąć Bożą Miłość, odrzucają ją, a nawet zabijają wszystkich posłanych przez Boga proroków. Niewątpliwie Bóg wiedział, że także Jego Syna spotka los proroków, jednak tak bardzo pragnął objawić nam swoją Miłość oraz wyzwolić nas z niewoli grzechu, czyli umożliwić nam przyjęcie Jego Miłości, że mimo wszystko zdecydował się wydać swojego umiłowanego Syna w nasze ręce. 

 

 Nikodem nie może pojąć ogromu Bożej Miłości. Tym bardziej nie może Jej przyjąć. Zgodnie z nauką Jezusa przyjęcie Miłości Boga oznacza całkowitą przemianę, nowe narodzenie człowieka. Łączy się to z utratą starego sposobu życia. Nikodem nie był jeszcze w stanie zapłacić takiej ceny. Jednak w jego sercu zostało posiane ziarno podziwu dla ogromu Bożej Miłości. Najprawdopodobniej od momentu spotkania z Jezusem trapiło to pytanie; „Dlaczego Bóg aż tak bardzo ukochał świat? Dlaczego aż tak bardzo ukochał mnie samego, że posłał swojego Syna, pomimo, że czekało na Niego tak wielkie cierpienie i tak okrutna śmierć?”

 

 Całe objawienie zawarte w Piśmie Świętym jest odpowiedzią na to pytanie. A podsumowaniem tego objawienia jest Tajemnica Trójcy Św., którą dzisiaj świętujemy.

 

 Bóg jest doskonałą MIŁOŚCIĄ. Naturą miłości jest oddawanie siebie drugiej osobie. Bóg Ojciec doskonale ukochał Syna i całkowicie oddał Mu siebie. Konsekwentnie już nie może istnieć poza Synem. Syn z kolei w odpowiedzi na tę Miłość, ukochał Ojca i oddał Mu się całkowicie tak, że już nie może istnieć poza Nim. Przez to Ojciec i Syn stanowią Jedność, doskonałą Miłość, którą jest Duch Św.

Bóg ofiarowuje człowiekowi samego siebie, poprzez posłanie do nas Ducha Św. To ofiarowanie wynika z Miłości, z natury samego Boga. Trójjedyny Bóg oddaje się nam całkowicie i pragnie, abyśmy też Go pokochali i oddali się Mu całkowicie, abyśmy stali się jednością tak, jak jednością jest Trójca Święta.

 

 Takiej doskonałej Miłości nie znajdziemy na ziemi. Jednakże w sercu pragniemy właśnie takiej doskonałej miłości. Nie osiągniemy pełni szczęścia tak długo, jak długo nie odnajdziemy i nie przyjmiemy tej doskonałej Miłości, gdyż tylko Boża Miłość jest w stanie całkowicie wypełnić nasze serca, które zostało stworzone na obraz i podobieństwo Boga samego.

 

 Niestety, większość ludzi, pomimo, że w głębi serca pragnie Miłości Boga, nie odpowiada na wezwanie Boga i nie przyjmuje Jego Miłości. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ludzie nie przyjmują ofiarowanej im przez Boga Miłości, pomimo tego, że tak bardzo jej pragną?

Najprawdopodobniej jedną z głównych przyczyn jest to, że ludzie nie znając Boga lękają się Go, albo w ogóle nie są zainteresowani Jego zaproszeniem. Natomiast ci, którzy podobnie jak Nikodem, poznali miłość Boga i pragną ją przyjąć, nie robią tego, ponieważ ciągle bardziej cenią inne rzeczy, są zbytnio przywiązanie do swojego obecnego sposobu życia.

  Na szczęście Bóg nie rezygnuje z nas i ciągle objawia nam swoją Miłość, ciągle nas wzywa i daje nam szansę na jej przyjęcie.

 

 Nikodem nie zmarnował tej szansy. Jego postawa zmieniała się w miarę poznawania Miłości Boga, którą Jezus objawiał. Podczas sądu Jezusa, jeszcze nie miał odwagi stanąć w Jego obronie, ani publicznie wyznać swej wiary, jednak miał już odwagę domagać się, aby sąd ten był zgodny z prawem. W krzyżu Jezusa ujrzał pełnię Bożej Miłości, przyjął Ją i miał odwagę wyznać Ją publicznie, ryzykując utratę wszystkiego, co do tej pory cenił.

 

 Przemianę Nikodema możemy wyrazić parafrazując słowa św. Pawła z listu do Filipian (Fil3,7-8 ). „Ale wszystko, co było dla niego zyskiem ze względu na Miłość Boga uznał za stratę. I owszem, nawet wszystko uznał za stratę za względu na najwyższą wartość poznania Miłości Boga. Dla Niej wyzuł się ze wszystkiego i uznał to za śmieci, byleby Ją pozyskać.”

 

 Módlmy się o to, abyśmy otworzyli serca i przyjęli Miłość Boga. Abyśmy żyjąc w serdecznej z Nim relacji, w relacji miłości, objawiali tę Miłość innym ludziom, tak, aby także oni poznali tę Miłość i Ją przyjęli.

HOMILIE

Odsłon artykułów:
19817