Rozmowa ta odbyła się w 1997 roku.

HOME

PYTANIE

Nieco wiem o tym jak się dokonywała decyzja twojego wyboru Japonii jako kraju misyjnego. Czy mógłbyś jeszcze raz już po ponad 12 latach, spojrzeć na ten wybór i opisać go w paru zdaniach? Czy po tym czasie uważasz to za trafny wybór, a zdrugiej strony wolę Bożą?


ODPOWIEDŹ 

Nigdy nie myślałem o wyjeździe do Japonii. A nawet wprost przeciwnie, o ile pamiętam miałem takie nastawienie, że mogę jechać wszędzie tylko nie do Japonii. Możliwe, że wtedy Japonia nie mieściła się w moim pojęciu kraju misyjnego. Bardziej myślałem o wyjeździe do Ameryki Południowej, czy też Papui Nowej Gwinei. Jednak w czasie, gdy studiowałem filozofię prowincja japońska zwróciła się z prośbą do prowincji polskiej o przysłanie dwóch kleryków, którzy by studiowali teologię w Japonii, i ewentualnie tam pracowali. Wybór padł na nasz kurs, ale oprócz jednej osoby nikt nie chciał jechać do Japonii. Wtedy pomyślałem sobie, że skoro przełożeni chcą, aby dwóch kleryków z naszego kursu jechało do Japonii, to taka musi być wola Boża. A może Bóg chce, abym ja jechał? Zdobyłem się na napisanie podania, prośby o wysłanie, tylko po to, aby "dać szansę" Bogu na wypadek, gdyby taka była Jego wola. Jednocześnie wierzyłem w to, że nie pojadę do Japonii jeśli On tego nie będzie chciał. Właściwie na to liczyłem. Byłem bardzo zaskoczony, gdy dostałem przeznaczenie i wyjazd do Japonii stał się realny. Na szczęście do tego czasu byłem już przekonany co do tego, że właściwie nie jest ważne miejsce działalności misyjnej, ale ważne jest to, że są tam ludzie, wobec których można i trzeba składać świadectwo.
Inną , przynajmniej w tamtym czasie ważną dla mnie motywacją było coś w rodzaju sprawdzenia swojej wiary. W tym okresie byłem między innymi zaangażowany w Odnowę w Duchu Św. Jeżeli tak to można powiedzieć, byłem bardzo usatysfakcjonowany swoim życiem duchowym, które było bardzo żywe i rozwijało się bardzo dynamicznie. Czasami miałem wątpliwości, czy to wszystko wynikało rzeczywiście z rozwoju wiary, mojej pogłębiającej się relacji z Jezusem, czy też po prostu było wynikiem znalezienia się w dobrym towarzystwie. Myślę, że ewentualny wyjazd do Japonii, kiedy właściwie nie byłem do tego jeszcze przygotowany, widziałem jako szansę sprawdzenia swoich wątpliwości, a co więcej postawienia wszystkiego na Jezusa.
Patrząc z perspektywy na ten wybór Japonii, o ile to w ogóle można nazwać to wyborem, uważam go za słuszny. Bardzo mnie to cieszy, że znalazłem się w Japonii, gdzie przeżyłem najtrudniejsze, a także najpiękniejsze chwile mojego dotychczasowego życia. Czy sam wyjazd był zgodny z wolą Bożą? Tego chyba nigdy na 100 procent nie można być pewnym, ale jednego jestem pewny, że Bóg był zawsze ze mną i że właściwie dopiero w Japonii naprawdę Go spotkałem, poznałem znacznie pełniej i pokochałem mocniej niż przedtem. A to na pewno jest zgodne z Jego pragnieniem.